Energetyka, OZE fot. Pixabay
OZE

Czy energetyka słoneczna zostanie opodatkowana? Wątpliwości Polaków wobec fotowoltaiki

Legnicka spółka N Energia przedstawiła wyniki badań świadomości potencjalnych prosumentów na temat instalacji fotowoltaicznych, które zyskały dużą popularność wśród właścicieli domów jednorodzinnych. Pomimo boomu inwestycyjnego, wciąż wiele osób ma wątpliwości. W ramach badania zapytano przedstawicieli handlowych, z jakimi obawami spotykają się ze strony zainteresowanych klientówpiszę na łamach GLOBEnergia.pl.

Według informacji Polskiego Towarzystwo Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej, na koniec III kwartału 2020 r., łączna liczba wszystkich mikroinstalacji OZE przyłączonych do sieci dystrybucyjnej wyniosła prawie 357 tys., a ich moc zainstalowana wynosi ponad 2,3 GW. Większość z nich to prosumenckie mikroinstalacje fotowoltaiczne. Te ostatnie zdobyły uznanie Polaków, którzy mogą dziś korzystać z programów dofinansowujących inwestycje jak Mój Prąd czy Czyste Powietrze. Eksperci twierdzą, że wykorzystywane jest obecnie tylko 5 proc. potencjału polskich domów.

N Energia przeprowadziła anonimową ankietę wśród 120 przedstawicieli handlowych współpracujących z firmą, w którzy w skali miesiąca mają styczność z 10-100 potencjalnymi klientami. Instalacje fotowoltaiczne są wciąż postrzegane jako zbyt droga inwestycja, która najpewniej się nie opłaci — ani za 5 ani za 10, ani według niektórych nawet za 30 lat. Wiele osób wskazuje, że ma zbyt małe rachunki za energię, a więc nie czuje się potrzeby inwestowania w alternatywne źródła energii elektrycznej. 93 przedstawicieli wśród najbardziej kontrowersyjnych kwestii wskazało cenę instalacji.

Handlowcy często słyszą od zainteresowanych klientów obawy, że moduły fotowoltaiczne nie przetrwają wielu lat, by zacząć przynosić zysk: “Dziesięć lat — i do wyrzucenia”. Część z nich woli zaczekać na lepszą i tańszą technologię. – Każdy ma sąsiada, który założył PV i mimo to wciąż spłaca rachunki. Drugi ma szwagra elektryka, który mu to zrobi 10 razy taniej. Nie rozumieją, że właśnie nieprofesjonalne podejście do instalacji jest przyczyną jej słabej wydajności – tłumaczy jeden z przedstawicieli handlowych.

Eksperci tłumaczą, że nie ma podstaw do obaw związanych z jakością komponentów fotowoltaicznych, ani o uzasadnienie ekonomiczne inwestycji. Jak wynika z wielu analiz, również redakcyjnych, średni zwrot inwestycji z uwzględnieniem ulgi termomodernizacyjnej to kilka lat.

Obawy o jakość

Osoby zainteresowane inwestycją w mikroinstalację fotowoltaiczną mają obawy odnośnie jakości modułów oraz ich montażu, gwarancji i serwisu posprzedażowego.

Maciej Juźwik, ekspert ds. fotowoltaiki Polskiej Akademii Nauk tłumaczy, że moduły producentów nie posiadających odpowiedzialności gwarancyjnej na terenie RP rzeczywiście mogą nie przetrwać do końca terminu gwarantowanej żywotności produktu. Natomiast wykonując instalację na komponentach renomowanych producentów, możemy mieć pewność respektowania postanowień wynikających z warunków gwarancji.

Pracownik Polskiej Akademii Nauk zauważa też, że pierwsza instalacja przyłączona do sieci elektroenergetycznej w Polsce powstała w 2001 r. Została wybudowana rękami pracowników Laboratorium Fotowoltaiki Politechniki Warszawskiej. Przedmiotowa instalacja bezawaryjnie pracuje już ponad 19 lat, a jej parametry elektryczne są do dziś monitorowane przez pracowników Laboratorium. Ekspert podane również inny argument – w Japonii instalacja PV wybudowana na modułach Kyocera pracuje już nieprzerwanie ponad 40 lat, a proces starzenia modułów przebiega wolniej niż przewidywał producent.

Cały artykuł przeczytasz na łamach GLOBEnergia.pl

Przeczytaj także...